Wasze
historie

Agnieszka D.

Październik 2025
Historia Mojego Odrodzenia:
To nie był przypadek, że Mariusz, kiedyś bliska mi osoba, pojawił się w moim życiu znowu, dokładnie po dwudziestu czterech latach , w chwili, gdy mój świat zaczął się rozpadać. To było wezwanie, sygnał, że nadszedł czas na głęboką pracę, której dotychczas unikałam.
Kryzys uderzył jednocześnie na wszystkich frontach. Praca sypała się, relacja z mamą, która zawsze była trudna, osiągnęła punkt tragedii, a każdy związek kończył się tym samym, rozczarowującym finałem. Czułam się w pułapce.
Ale prawdziwa katastrofa działa się w środku. Trafiłam do Mariusza z zerową samooceną i strachem. Kiedy patrzyłam w lustro, nie widziałam nic poza cieniem beznadziejnej kobiety. To poczucie własnej bezwartościowości było cichym motorem napędowym wszystkich moich niepowodzeń.
Mariusz, który kiedyś był kimś ważnym, teraz stał się uzdrowicielem mojej duszy. Jego transformacja z chłopaka na szamana to połączenie intuicji i mocy.
Od marca 2025 roku zaczęłam moją regularną, intensywną podróż. Wyjazdy do Mariusza raz w miesiącu stały się moim rytuałem. Głównym narzędziem jest podróż szamańska, w którą mnie wprowadza, stając się przewodnikiem i strażnikiem, który "pilnuje mojej podróży w głąb siebie". To w tym zmienionym stanie świadomości mogłam bezpiecznie skonfrontować się z cieniami, które przez lata utrzymywały mnie w poczuciu, że jestem beznadziejna.
Do tego doszło Reiki i misy dźwiękowe, które są dla mnie "innym wymiarem". Ich subtelne wibracje i energia stopniowo rozpuszczają nagromadzone blokady, wspierając proces uwalniania starych emocji.
Dziś widzę efekty tej pracy w najgłębszych zakamarkach mojej psychiki. Moja pewność siebie odradza się jak Feniks z popiołów. Ta dawna niepewność, która kazała mi akceptować złe traktowanie, wreszcie pomału znika.
Nauczyłam się stawiać granice – potrafię powiedzieć "nie". To rewolucja w moim życiu, akt odzyskania władzy nad sobą. A co najważniejsze, wiem już, jak chcę być traktowana. To zrozumienie własnej wartości zamyka ten destrukcyjny krąg, który doprowadził mnie do Mariusza.
Droga do pełnego uzdrowienia jest długa, to wiem. Ale Mariusz, łączący wrażliwość z mądrością szamana, jest przewodnikiem, z którym warto iść w tę drogę. Moje odbicie w lustrze przestaje być wizją beznadziei, a staje się świadectwem odrodzenia. Wiem, że to, co zyskałam – wewnętrzna siła i świadomość własnej wartości – jest bezcenne.

Piotr D.

Wrzesień 2025
Miałem przywilej być na szkoleniu z zakresu praktyk szamańskich prowadzonych przez Mariusza. Przywilej, ponieważ Mariusz jest niesamowitą osobą oraz wyjątkowym szamanem. Ogrom wiedzy, który posiada i którą chętnie się dzieli wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Dla mnie, praktykującego szamanizm od kilku lat i szukającego swojej drogi w tym świecie, było to bardzo ważne i owocne spotkanie. Szczególnie ważny dla mnie jest fakt, że Mariusz działa z pełnym poszanowaniem tradycji, rytuałów i ceremonii (co niestety nie jest oczywiste wśród wielu innych osób prowadzących tego typu szkolenia) - jest to droga, która jest mi bliska i którą również staram się podążać. Dzięki takiemu podejściu „szkolenie” zmieniło się dla mnie w jeden wielki rytuał uzdrawiania i przemiany, a przekazane techniki i sposoby działania ugruntowały mnie w moich własnych działaniach i wizji kierunku, w którym chcę iść. Piszę te słowa pełen wdzięczności dla losu, że postawił na mojej drodze takiego człowieka. I nie mogę doczekać się kolejnego naszego spotkania. Aho!

Kama

Wrzesień 2025
Warsztaty Szamańskie prowadzone przez Mariusza przeszły moje najśmielsze wyobrażenia.
Czułam idealną harmonię energii Męskiej i Kobiecej w Mariuszu. Dzięki temu przestrzeń była dla mnie tak bezpieczna, że mogłam z zaufaniem wchodzić w głębokie procesy, uwalniać, przyjmować dobro.
Mam wrażenie, że fragmenty mojej osobowości, które pogubiłam gdzieś po drodze zaczęły do mnie wracać i układać się w ciele. Znane, stęsknione wracają, a ja czuję spokój i takie doładowanie Mocą.
Czuję też w ciele większą lekkość. Coś musiało umrzeć, aby zrobić miejsce na nowe i to się rodzi właśnie.
Dziękuję!

Anna B.

Sierpień 2025
Hej Mariusz,
Podzielę się z Tobą moim pamiętniczkiem z dzisiaj, który dzisiaj pisałam niebotycznie za długo (Ło rany, za dlugo).
Postanowiłam podzielić się z Tobą częścią największej prywaty, bo uznałam, że chcę, bo ufam Ci, oraz, że, jako osoba, która przeszła już wiele kamieni milowych i otworzyła wiele drzwi, nie ukrywam, że może wspomożesz krytycznym słowem.
Mogłabym Ci wysłać samo podsumowanie, niemniej. uznałam, że bez kontekstu będzie mniej oczywiste o jaki perfekcjonizm mi chodzi ;)
Startujemy:
To kolejny puzzel w mojej nowej układance. Moje życie zmieniło bieg w maju tego roku (2025), kiedy w Gruzji poznałam Mariusza - szamana (samo zainteresowanie Mariuszem już wynikało z szukania innej drogi i wiedzy), który „opiekuje się” mną (za co jestem mu wdzięczna!).
Dziś mamy wrzesień, a ja:
- ciągnie mnie do kamieni (biżuteria),
- robię mydła z łoju, oleju kokosowego, wosku (póki co), ale mam! W końcu swoje!
- poszłam na akupunkturę, uzdrowiłam swoje ciało, zmalała mi stopa (nie boli) i najważniejsze (choć kiedyś najważniejsza była stopa, ale na aku poszłam ze spiętymi barkami i szyją) - odblokowałam energię (jeszcze, jak sądzę to dopiero początek i liczę na więcej - reiki + aku zrobiły u mnie ‚skok kwantowy’ ‚w przepływie energii - o rajuśka, ja to uwielbiam czuć),
- chcę się zapisać na kurs akupunktury u Mistrza Zhanga (kosztuje miliony monet (wiem, wiem, jak tak mówię, to energia braku ale i moja kalkulacja po staremu) ale poczułam, ze tym można się podzielić z ludźmi, ale .. mam obawy, bo to odpowiedzialność za inne osoby, (ale, czy to nie strachy mnie blokują? Albo czy to nie słomiany zapał i dotychczasowe poczucie, że się boję, że nie dam rady? No właśnie! Brakuje, (choć to słowo jest u mnie już nie występuje), mi pewności siebie, czy to jest ten moment i czy to jest moje, bo np. to słomiany zapał po moich efektach i przede wszystkim, czy będę w tym dobra)).
- Skoro mam intuicje, która podpowiada mi, że (+tdodaję triggery):
- [ ] Czuję tą akupunkturę i warto nieść to dalej (tj. na mnie super efekty i warto się podzielić z innymi, choć kiedyś bałam się igieł- nie chcę zrobić komuś krzywdy, - znowu trigger),
- [ ] Chcę iść w zioła - i tu znowu - dla siebie ok, super, (w to akurat pójdę dla siebie na pewno), że sobie pozbierałam dla siebie, ale doradzać dzisiaj niekoniecznie, bo mała wiedza jeszcze i odpowiedzialność (dopiero w tym roku zbierałam 1szy raz, więc sprawa do nauczenia i doświadczenia, ale to zdecydowanie jest moje - tu kursy i szkoła -> to mnie akurat nie triggeruje, bo innym teraz doradzać teraz nie będę),
- [ ] Mam już trochę wiedzy o żywieniu - ale dla siebie i podstawowej ?), wiedza przetestowane na sobie, innym narzucać nie będę i mam wrażenie, że nawet nie chcą o tym słuchać. Niech patrzą i pytają sami, ja odpowiem (ło panie, tego było się ciężko nauczyć, żeby nie narzucać wiedzy, nadal się uczę, jak wiem, że coś można wyeliminować, a inni nie chcą. Najtrudniej w rodzinie…).
Tu widzę, ze - JA - chce robić kroki w przód, a STARA JA mówi - boisz się, jesteś niewystarczająca, nie chcesz brać odpowiedzialności za swoje błędy -> to wyjście ze strefy komfortu level master, bo nie mam w tym doświadczenia i obycia (tu znowu echo perfekcjonizmu).
Najważniejsze, że już wiele rzeczy to sobie uświadamiam i też to, że wyjście ze strefy komfortu jest konieczne, żeby zrobić milowy krok do przodu. Dzisiaj? Stoję i oglądam drzwi, które być może już są otwarte, a ja potrzebuję zrobić TEN krok (nie będzie przeprowadzania za rękę, ani transparentów, najlepsze jest to, że to są drzwi w najpiękniejszym miejscu w mojej wyobraźni, bo to zielona łąka wysoko w górach, cały czas ta sama, tam gdzie też hasała Hercia kiedyś w moim śnie :) ). Nie mam strachu przejścia przez miejsce, ale przez przekonania..

Monika P.

Lipiec 2025
Mariusza poznałam na siłowni - był moim trenerem. Chciałam aby doprowadził mnie do lepszej sprawności fizycznej gdyż moja kondycja była fatalna po różnych perypetiach zdrowotnych. Nadmienię, że jestem po 3 wylewach w mózgu, po chemoterapii związanej z rakiem piersi jak również po usunięciu innych narządów (pierś, nerka, kobiece sprawy). Pół roku temu dowiedziałam się, że mam podejrzaną zmianę na płucz W biopsji znaleziono komórki nowotworowe. Wiedząc, że Mariusz prowadzi sesje reiki skontaktowałam się z Nim. No i od tego czasu dzieje się . Po każdej sesji zaczęłam sobie zapisywać co się wydarza, bo już sama nie dowierzałam. Będąc w szpitalu doświadczyłam również reiki na odległość przesłanej przez Mariusza. Jestem już po operacji ale w pobranym materiale nie wykryto komórek nowotworowych. Dla mnie odpowiedz jest tylko jedna. Energię jaką Mariusz uwalnia od razu czuć w ciele a sam głos działa kojąco i motywująco na człowieka. Mariusz Wielkie DZIĘKUJĘ, że jesteś, za to co zrobiłeś i robisz

Anna K.

Czerwiec 2025
Do Mariusza trafiłam z ogromnym bólem kręgosłupa promieniującym do lewej ręki. Ból pojawił się nagle, podczas snu i był tak silny, że nie pozwalał spać. Nie mogłam leżeć na żadnym boku, jedyna dogodna pozycja to plecy a do tego z uniesioną lewą ręką.
Ból był naprawdę bardzo silny, a najbardziej dokuczał w momencie podniesienia się z łóżka. Miałam uczucie rozrywania lewej ręki. Nastawianie przez kręgarza nic nie pomogło.
Dopiero po wizycie u osteopaty poleconego przez Mariusza i działaniach samego Mariusza nastąpiła znaczna poprawa.

Artur W.

Czerwiec 2025
W niedzielę rano, podczas zwykłego schylania się, nagle poczułem tak silny ból, że nie byłem w stanie się wyprostować ani swobodnie poruszać. Na szczęście mogłem liczyć na Mariusza, który jak zawsze okazał się niezastąpiony w trudnej chwili.
Umówiłem się na wizytę na godzinę 17:00. Szybko zdiagnozowano przyczynę bólu - zlokalizowaną w lewym pośladku. Zastosowano terapię bańkami na pośladkach i odcinku lędźwiowym kręgosłupa, a dodatkowo skorzystałem z zabiegu Reiki.
I co ciekawe - mimo wszystko, w poniedziałek o 7:00 rano byłem już w pracy! Brzmi nieprawdopodobnie, ale to prawda.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuje :)

Eliza Ch.

Maj 2025
Do Mariusza zgłosiłam się z problemami jelitowymi - m.in. uporczywymi wzdęciami oraz ogromnym zmęczeniem organizmu. Od razu ruszył z pomocą, proponując terapię obejmującą stawianie baniek, reiki oraz krople z czagi. Już po pierwszej sesji z bańkami mój organizm zaczął reagować - wszystko stopniowo wracało do normy. Z każdą kolejną wizytą odzyskiwałam energie, a praca jelit wyraźnie się poprawiła.
Po miesiącu terapii jestem ogromnie szczęśliwa, że mogę znów normalnie funkcjonować. Uporczywe dolegliwości zniknęły, a ja czuję się znacznie lepiej - pełna sił i wdzięczności.

Nawiedzony Dom..

Kwiecień 2025
Zgłosiliśmy się do Mariusza problemem niepokojących odczuć w
naszym domu – obecności kogoś lub czegoś, spadkiem energii, dziwnymi dźwiękami.
Pracował z nami zdalnie, ale gdy zaszła potrzeba bez wahania przejechał do nas
222 kilometry, by pomóc osobiście.
Jego praca była profesjonalna, a efekty odczuwalne natychmiast. W naszym domu
zapanował spokój, cisza, a my nareszcie możemy oddychać z lekkością. Czujemy
się dobrze, bezpiecznie jak nigdy wcześniej.
Jestem ogromnie wdzięczna za wszystko, co dla nas zrobił – za każde słowo, gest
i przekazaną iskrę energii. Dziękujemy z całego serca.

Gosia L.

Kwiecień 2025
Mariusz... Hmm pojawił się w moim życiu przypadkowo, choć w głębi duszy wiem, że przypadki nie istnieją... Rozpoczął u mnie kolejny etap uzdrawiania zarówno fizycznego jak i duchowego. Uczestniczył w najtrudniejszym etapie mojego życia i przy zastosowaniu odpowiednich metod wspomógł mnie, abym ten trudny czas odchodzenia mojej Mamy z tego świata przeszła w sposób najodpowiedniejszy zarówno dla mnie jak i dla Niej.
Pomimo, iż wówczas dzieliły nas tysiące kilometrów czułam jego obecność i wsparcie, dla mniej wtajemniczonych :-) w Reiki nie ma znaczenia odległość, ale otwartość i gotowość na przyjmowanie tego co jest do nas wysyłane :-) .
Odnosząc się do moich kwestii zdrowotnych nad którymi pracuje Mariusz, stwierdzam jednoznacznie, że poprawił się mój stan zdrowotny ciała, bo dusza jeszcze troszkę potrzebuje uleczenia... Procesy nie zawsze bywają łatwe, ale osobiście uważam, że warto zaryzykować, gdy występuje odpowiednia gotowość na nie :-)
Wszystko uzależnione jest w dużej mierze od pracy własnej i jak to słyszałam nie jeden raz "... nie zrobię całej roboty za Ciebie...". Każdy sam kreuje swoją rzeczywistość, jednak Mariusz stara się mnie naprowadzać, ażebym w końcu z tej krętej drogi weszła na prostą :-). Dokonuję zmian i łamię stare schematy... choć nie zawsze jest łatwo :-)
Reasumując chciałabym wyrazić swój ogrom wdzięczności za cały wkład ciężkiej pracy włożony we mnie :-)

Emilia K.

Marzec 2025
Przyszłam do Mariusza z kilkoma dolegliwościami, nawracającymi migrenami, które zaczęły się od niedawnego czasu. Dość spięta nogą, napiętymi barkami..
Postanowiliśmy zrobić zabieg Bankami Chińskimi, i powtórzyć go tylokrotnie ile będzie trzeba. Już po pierwszym zabiegu na moim ciele czułam olbrzymie zmiany w organizmie. Zmiany w przepływie limfatycznym, w przepływie energii witalnej poprawił mi się metabolizm, organizm zaczął się oczyszczać tym samym leczyć.
Napięcia mięśni które wcześniej bardzo mi doskwierały, odeszły od razu po ściągnięciu baniek, poczułam głęboka ulgę. Noga która wcześniej przy chodzeniu powodowała ucisk i dyskomfort również przestała boleć.
Po umówieniu kolejnej wizyty by powtórzyć zabieg, powiedziałam Mariuszowi o mojej starej kontuzji barku. I tym razem dodatkowo i tam zostały wykonane banki, oraz Reiki. Następnego dnia zobaczyłam że zwiększył mi się zakres ruchu ręki, gdzie wcześniej nie było to możliwe przy tamtej kontuzji.
Do dziś nie powtórzyła się migrena Jestem bardzo zadowolona i wiem że nie jeden zabieg jeszcze przede mną prozdrowotnie.

Joanna K.

Marzec 2025
Moc Mariusza miałam okazję poznać na sobie kiedy poprosiłam go o pomoc gdy moja rodzina chorowała od jakiś dwóch miesięcy. Wcześniej za podpowiedzią innego kolegi chodziłam z białą świeca i oczyszczałam dom...
Po rozmowie z Mariuszem okazało się że wszystko zrobiłam na opak i okazało się, że nieźle namieszałam z energią. Propozycja Mariusza żeby zobaczyć moją energię wydała mi się super rozwiązaniem. Ustaliliśmy również jak oczyścić w sposób prawidłowy mój dom i rodzinę.
Wieczorem miałam sporo energii więc ogarnęłam mieszkanie i śpiącego męża zgarnęłam do sypialni i zasnęliśmy. Rano jak wstałam mąż już siedział w pokoju z dziwną mina. Zapytałam o co chodzi odpowiedział mi tylko, że jest na mnie zły, nie chcąc tłumaczyć dlaczego. Rozmawiałam o tym z Mariuszem i powiedział, że w nocy odciął mi wielkie podczepy, (nie wiem jak to nazwać) okazuje się że jednym z nich był mój mąż, a później okazało się że jeszcze mój syn. Wieczorem mąż już bardziej się otworzył i powiedział, że jest na mnie zły bo go wieczorem odepchnęłam. Nic takiego się nie stało. Opowiedziałam mu co robiliśmy wieczorem, po prostu zasnęliśmy. Podobno tak się czują osoby które są odcięte. Dopowiedział, że jeszcze mój syn bardzo w nocy płakał. Strasznie się trząsł i mąż stwierdził że musiał oglądać jakiś głupi filmik, ale ja wiedziałam że przyczyna jest inna.
Co do mojego samopoczucia to Czułam się jakoś w pełni życia i witalności. Czułam że jakoś jestem można powiedzieć lżejsza, pogodniejsza i taka wesoła jak wcześniej. Każdego dnia w darze dostawałam od Mariusza to coś co sprawiało że wróciłam do witalności. Moje serce mówiło mi że po prostu kocham mojego męża. Że te oczy to powrót do smaków życia bez bólu. Że kocham mojego męża. W trakcie tych wszystkich zajść pracowaliśmy też nad moim bólem stawów, który trzyma mnie od lat i nie ma żadnego potwierdzenia medycznego.
Po kilku dniach przespałam pierwsza noc bez rwania kolan i łydek. Pamiętam jak noc spałam od 22,30 do 5.45! To było niesamowite. Mega! Byłam podekscytowana i radosna jak dziecko. Każdego dnia czułam się lepiej a nogi mi nie dokuczały tak jak wcześniej. Mariusz powiedział że w nocy wyrywał głębokie korzenie mojego bólu.
Ostatecznie jestem w bardzo dobrej kondycji. Poprawiło się moje życie, moja relacja z mężem można powiedzieć że kwitnie. W dzień mogę chodzić i nie ćmi mnie codzienny ból. A noc raczej przesypiam. Dziękuję Ci za wszystko co dla mnie dla nas zrobiłeś. Trzymaj się !

Krysia K.

Marzec 2025
Moja historia zaczyna się od złamanego serca...
Kompleksy, niska samoocena, brak pewności siebie spotęgowały się po ostatnim rozstaniu z partnerem. Mając kochającą rodzinę, przyjaciół, którzy chcieli pomóc mi za wszelką cenę, zdrowie, dobrą pracę i pasje, wszystko przestało się liczyć i mieć znaczenie. Chciałam tylko tej utraconej miłości...
Czułam głęboki ból i osamotnienie, poczucie winy i żal do siebie, beznadzieje. Pierwsze kilka tygodni były najtrudniejsze ze względu na wkradające się mroczne myśli. Pierwszy raz w życiu bałam się samej siebie, wewnętrznego głosu pustki.
Wtedy pojawił się Mariusz Ratajski. Profesjonalizmem dotarł do mnie poprzez rozmowy, dzięki czemu z czasem pomału zaczęłam się otwierać. Zadałam sobie sprawę, że chce i potrzebuję pomocy. Otrzymałam i pomogły mi Reiki, wahadełko, terapia szamańska, plan duszy, medytacja i konsekwentna praca nad sobą. Dzięki temu moje duchowe wnętrze i życie znów zaczęło nabierać kolorów.
Poczułam energię i chęć do życia!
Całkowicie zmieniło się moje postrzeganie samej siebie. Wróciła dobra energia i wiara w siebie. Czułam opiekę i byłam spokojna. Wibracje wzrosły. Odpuściłam przeszłość, zrobiłam porządek wokół siebie, wybaczyłam sobie. Parę miesięcy wcześniej nie mogłabym opisać tego bez poszarpanych emocji. A w tym momencie jestem pełna spokoju i wdzięczna za wszystko, co mnie doprowadziło do obecnej chwili.
Mogłabym się rozpisać i podać jeszcze wiele przykładów
dobrych zmian, są jeszcze i te, które wiem, że przyjdą. Natomiast myślę, że
jest to wystarczające. Ta pomoc jest również lekcją, która mówi: ,,Bywają
straty będące nieocenioną korzyścią"
Dziś wiem, że musiało się to wszystko wydarzyć, bym
odnalazła siebie i swoją drogę. Drogę do szczęścia, ale to już inna historia,
pełna pozytywizmu i spełnienia...

Karolina L.

Marzec 2025
Bańki usuwają ból z moich kolan dzięki nim czuje wielką ulgę i negatywne dolegliwości ustępują ciało szybciej się regeneruje nawet gdy ja sama dam sobie w kość
Wahadełko pomaga mi w usuwaniu wszystkich negatywnych emocji wszystko co mi ciąży na duchu odchodzi i wypełnia mnie spokój moje nastawienie do życia zmienia się na lepsze czuje się oczyszczona i lekka
Szamańska Terapia w niesamowity sposób pomogła mi uporać się z własnymi cieniami w życiu dzieki Szamańskiej terapii odnalazłam w sobie siły nauczyłam się dbać o siebie poradziłam sobie z problemami które wydawały mi sie niemożliwe do rozwiązania potrafię patrzeć na dużo rzeczy inaczej nie boje się podejmować decyzji

Mariola N.

Styczeń 2025
Miałam niewątpliwą przyjemność korzystania z usług stawiania
baniek. Po dwóch dawkach antybiotyku z nieustającym kaszlem i zapaleniem płuc,
zgłosiłam się do Mariusza . Dwie sesje baniek postawiły mnie na nogi. Kaszel co
prawda jakiś czas się utrzymywał ale płuca były czyste. Polecam z całego serca
tego człowiek bo leczy nie tylko ciała ale i duszę

Robert B.

Grudzień 2024
Wylądowałem na SOR i oddział Kardiologiczny z podejrzeniem zapalenia płuc i dużym szmerem na sercu. Wraz z żoną poprosiłem Mariusza o pomoc w mojej sprawie. Mariusz zaczął mi przesyłać Energię Reiki. W kolejnym dniu w godzinach przedpołudniowych poczułem zapach ziół oraz jasne światło. Mariusz codziennie stosuje zdalnie praktyki Reiki. Po mimo poważnej diagnozy czułem, że powinienem działać. Znaczna poprawa samopoczucia i optymistyczne podejście do przyszłych wydarzeń. Z dnia na dzień czułem się lepiej, codziennie spacerowałem po schodach na odcinku parter - 3 piętro.
Ze szpitala wyszedłem znacznie wcześniej niż powinienem. Po okresie 1 miesiąca zgłosiłem się do kardiologa który przeprowadził badanie usg. Lekarz stwierdził, że nie ma śladu po przebytej infekcji. W szpitalu stwierdzono natychmiastową operacje zastawki. Nadal jest ona widoczna jednak nie ma już z tym pośpiechu termin za 1-2 lata.
Z tygodnia na tydzień zmniejszają się słyszalne szmery na sercu. Systematycznie korzystam z Reiki stosowane przez Mariusza

Artur W.

Listopad 2024
Byłem u Mariusza dwa razy na Reiki i za każdym razem efekty przerosły moje oczekiwania. Pierwszy raz przyszedłem z bólem nerek – lekarz przepisał antybiotyk, ale nie pomagało. Po Reiki już na drugi dzień poczułem ogromną ulgę. Drugi raz trafiłem z problemem zwichniętej rzepki – po wysłaniu Reiki kolano samo wskoczyło na miejsce, a po zabiegu u Mariusza do dziś jest w świetnej kondycji. Polecam każdemu, kto szuka skutecznego wsparcia w regeneracji!

Adam Cz.

Listopad 2024
Witam, chciałbym opisać jak wyglądało moje doświadczenie związane z Reiki. Zaczęło się od momentu kiedy zacząłem odczuwać stres przed dość ważnym egzaminem dla mnie.
Czym bliżej egzaminu stres niesamowicie narastał, wtedy podczas treningu opowiedziawszy daną sytuację Panu (trenerowi) Mariuszowi on zaproponował mi Reiki. Dokładnie opisałem moją sytuację, wszystko co i jak. A magia zaczęła się dziać przed zaśnięciem jak i na samym egzaminie.
Przed snem zacząłem odczuwać kojący spokój nawet podczas intensywnego narzucania przeróżnych scenariuszy do głowy. Zasnąłem z lekką głową. A sam egzamin przebiegł beż żadnych problemów, bez ani jednego uczucia stresu.
Liczył się tylko pozytyw. Podsumowując człowiek potrafił zapomnieć o wszystkich negatywach, złych emocjach i przeszkodach napataczających się w życiu. Jak w raju?

Szymon K.

Lipiec 2023
Moje przemyślenia odnośnie Rei Ki. Odkąd przyjąłem tą energię do siebie czuję, że moja medytacja jest na głębszym poziomie. Czuję się lepiej, myśli nie są tak chaotyczne, wszystko wydaje się bardziej poukładane. Za każdym razem dodawało mi to energii życiowej i dzięki temu czułem się silniejszy energetycznie, coś jak przenośna ładowarka która ma pełną baterie i każdy kto się do niej dołączy czuję również ta energię. Ziemia pachnie inaczej, rośliny mają wyraźniejszy zapach. Intuicja już po pierwszej sesji Rei Ki odzywa się częściej, słyszę ja mocniej na tyle że potrafię to oddzielić od myśli "ego". Mogę więcej. Z zewnętrznych rzeczy widzę, że obcy ludzie potrafią mi się zwierzać ze swoich zmartwień, obcy patrzą na mnie częściej (na przykład losowo w sklepie ktoś na mnie zawiesza wzrok a kiedy ja na niego spojrzę to się jakby "otrząsa" i idzie dalej),zwierzęta które są nie ufne do innych ludzi mi jednak zaufają. Mam przykład kota koleżanki który nigdy jakoś bardziej nie ufał ludziom (przed tą sytuacją tydzień wcześniej byłem przyjąłem Rei Ki) a do mnie się kleiła, miauczała i mruczała i do tego odsłaniała brzuch bo poczuła się bezpiecznie. Rei Ki to energia życiowa w czystej postaci. Tak czy inaczej polecam każdemu z czystym sumieniem, nawet tym osobom które tego tematu nie zgłębiały wcale.

Anna K.

Lipiec 2023
Praktycznie od pierwszej sesji dużo spokojniejszy, nieprzerywany sen. Więcej energii w ciągu dnia. Więcej chęci do codziennych czynności. Z czasem przestały mi się trząść ręce. Stałam się spokojniejsza, stonowana, mniej przejmuje się najmniejszymi problemami. Zmiana planów ważnych dla mnie z powodu nagłych niezależnych ode mnie okoliczności powodowały przypływ emocji trudnych do opanowania. Teraz tego typu sytuacje przyjmuje z większym spokojem. Sesje reiki pomogły mi opanować kryzys emocjonalny zachowania autoagresywne bez pomocy psychoterapii i farmakologi. Po kilku tygodniach przerwy od zajęć logopedycznych po powrocie do zajęć zauważyłam że zacięcia podczas czytania spowodowane uszkodzonym układem nerwowym są dużo rzadsze, mniej zauważalne i dotkliwe. Sytuacje trudne emocjonalnie, wyprowadzają mnie na tyle z równowagi, że że na każdą próbę dotarcia do mnie reaguje agresją, nie jestem w stanie w rozmawiać spokojnie i konstruktywnie, po sesji reiki nastawienie zmienia się o 180 stopni.

Magdalena O.

Marzec 2023
Taki mały wstęp, gdzieś to zapisałam….. 07.03.2023
Dziękuje, dziękuje możemy rozdzielić na wiele sposobów. Ja dziękuje ze uwierzyłeś we mnie. Czułam cały czas jak by ktoś stał obok mnie, dziękuje. Przypomniałam sobie jak wielką moc mają słowa. Jak wielką moc mamy my sami. Uwierzyłam innym, że nic nie znaczę dla tego świata, zwątpiłam w siebie. Dziękuje ze mnie przebudziłeś. Po przesłaniu Reiki: 20.03.2023 cały dzień dziwnie się czułam. Dostałam jelitówki, aż zemdlałam. Wysłałeś mi na odległość Reiki od razu postawiłeś mnie na nogi, odzyskałam siły. - mam większą cierpliwość - ustąpiły lęki ( towarzyszyły mi od dwóch lat) - mam przypływ energii, szczęścia - zaczęłam reagować spokojem na wszystkie złości dziecka - ból żołądka ustąpił - syn odbył ogromną zmianę ( Napady złości, bicie siebie, a także nas, negatywne myśli. Nasiliło się to na tyle że bywały dni że po 3 razy w ciągu dnia trwało po 20 min) - teraz dziecko się wyciszyło, napady zdarzają się rzadko ( a jeśli już są to bardzo szybką ustępują) - po ospie zagoiły się wszystkie ślady ( lekarka twierdziła że zostaną blizny) – ty przesłałem reiki dla syna Magdy – miał ospę.

Grzegorz

Marzec 2023
Moim kolejnym pacjentem był tata jednej z moich podopiecznych. Grzegorz – osoba której nie widziałem na oczy. Jego córka zgłosiła się do mnie z prośba o pomoc ponieważ znalazł się w szpitalu z wieloma różnymi chorobami – między innymi został zarażony jakąś bakterią aż do tego stopnia, że nie miał siły nawet wstać albo usiąść. Jego córka przesłała mi zdjęcie i zacząłem przesyłać mu reiki. Po dwóch dniach był już w stanie usiąść i przejść się kawałek z pomocą. Lekarze i fizjoterapeuci byli zdumieni co takiego się stało, że człowiek z którym już własna córka się żegnała bo myślała, że umrze nagle ożył i wygląda zdrowo. Reiki wysyłałem każdego dnia. A w ostatnim dniu kiedy miał być wypisany ze szpitala stwierdził, że jest mu tam dobrze i wszyscy się nim zajmują i nie chce wracać do domu. Niestety właśnie wtedy tez wysyłałem mu reiki i cała ta energie przekierował na to swoje życzenie. Z miejsca opadł z sił aż do tego stopnia, że nie był w stanie nic mówić. Ja natomiast po raz pierwszy w życiu czułem, że walczę podczas wysyłania reiki, aż cały byłem mokry od potu. Zrobiłem przerwę na kilka dni aby się zregenerować. Powiedziałem, żeby jego córka z nim porozmawiała czy faktycznie chce wracać do domu i wtedy da mi znać a ja jeszcze raz spróbuje przesłać mu reiki. Zdecydowanym głosem stwierdził, że chce wracać do domu i poprosił o reiki. Przesłałem mu jeszcze 2 razy reiki i to wystarczyło – wyniki badań się poprawiły do tego stopnia, że wyszedł do domu po dwóch dniach. Kilka miesięcy później miał jeszcze operacje wszczepienia rozrusznika serca – tutaj tez zostałem poproszony o pomoc w przesłaniu reiki. Operacja przebiegła pomyślnie a lekarze byli zaskoczeni jak pacjent w jego wieku zareagował na taka operacje i tak szybko doszedł do siebie i został wypisany do domu.

Weronika

Listopad 2022
Kolejną pacjentka była Weronika 18 lat. Dwa lata temu lekarze stwierdzili u niej cukrzyce niewiadomego pochodzenia. Od razu podali jej insulinę, zakazali jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Weronika była kiedyś osoba bardzo wesołą i bardzo aktywną fizycznie. Trenowała różne dyscypliny sportowe a najbardziej upodobała sobie jeździectwo. Miała bardzo dobre oceny. W momencie kiedy lekarze zabronili jej trenować jej samopoczucie się pogarszało a wraz z nim oceny – tak, że ledwo zdawała do następnej klasy. W końcu dopadła ja depresja. I nawet nie chciała zdawać egzaminu maturalnego. W listopadzie przyprowadziła ją do mnie jej mama i zaczęliśmy pierwsze sesje reiki. Po kilku sesjach Weronika zaczęła się otwierać i zaczęła rozmawiać. Po kilku kolejnych sesjach zaczęła wychodzić z domu. Po kilku kolejnych zaczęła trenować treningi w domu które jej zaleciłem. W miarę upływu czasu jej oceny zaczęły się poprawiać bo mając więcej siły i energii zaczęła się uczyć. PA tuz przed egzaminami maturalnymi w maju 2023 oświadczyła mi, że zdaje maturę i to nawet z kilku przedmiotów i to w wersji rozszerzonej. Przed egzaminami maturalnymi poprosiła mnie o przesłanie reiki na egzaminy maturalne. Przesyłałem jej na każdy egzamin reiki z intencją: „otwartego umysłu oraz możliwości swobodnego korzystania z całej swojej wiedzy”. Okazało się, że w każdym egzaminie uzyskała maksymalna lub prawie maksymalna liczbę punktów. Dodatkowo powiedziała mi, że właśnie tak się czuła jakby miała otwarta głowę i czytała z niej jak z książki. I tylko jej pytania były dla niej proste a pytania z innych grup były dla niej niejasne. Kiedy przyszła mi podziękować już po ostatnim egzaminie oznajmiła, że składa dokumenty na studia medyczne, podejmuje prace na wakacje i przede wszystkim, że depresja jej minęła – bez żadnych leków oraz bez psychologa. Ja mogę dodać tylko od siebie to, że jak przyszła do mnie pierwszy raz to wyglądała jak szary cień a kiedy przyszła ostatni raz wyglądała jakby słońce rozświetlało ja od środka.

Trzeci pacjent

Październik 2022
Mój trzeci pacjent to brat jednej z moich podopiecznych na treningach – Darek. Jedyny żywiciel rodziny, osoba niedosłysząca ze stwierdzonym Parkinsonem nadużywająca alkoholu. Osoba która pracuje w zawodzie tapicera. Tu odczuwalny brak siły oraz trzęsące się ręce i ból w plecach bardzo przeszkadzał w wykonywaniu zawodu. W trakcie sesji odczuwał bardzo duże ciepło pod moimi rękami – jakbym kładł na niego żelazko. Po kilku następnych sesjach zaczął czuć się znacznie lepiej. Wielu ludzi zaczęło zauważać, że się zmienił. Ludzie z Parkinsonem maja zaburzony szlak dopaminowy i nie odczuwają radości. Pierwszą zmiana jaka zauważył to niesamowite uczucie radości podczas zabawy na 18 urodzinach swojego chrześniaka. Po kilku kolejnych sesjach stwierdził, że wreszcie żyje, że wreszcie się obudził bo wcześniej czuł się jakby spał. Po kilku następnych sesjach plecy przestały boleć, ręce mniej się trzęsły a co najważniejsze na kolejnych badaniach lekarze stwierdzili, że to już nie jest Parkinson. Najprawdopodobniej to jest cos lżejszego albo choroba się cofnęła.

Gosia

Wrzesień 2022
Na zwrot dobrej energii nie musiałem czekać zbyt długo. Kobieta - żona pierwszego pacjenta poleciła mnie swojej znajomej Gosi, która miała dość poważne problemy zdrowotne. Duże bóle migrenowe, 2 nieudane operacje na kolano, infekcja gronkowca w kolanie, ból biodra, ból nóg od kolan aż do stóp oraz brak czucia w jednej stopie, Białko CRP 499, OB 70. W tym czasie zastanawiałem się, gdzie mógłbym praktykować reiki w którym miejscu i że potrzebowałbym fajny gabinet do tego. Już następnego dnia odezwała się do mnie Gosia, która potrzebowała reiki i zaproponowała mi sesję u siebie w gabinecie do masażu. W trakcie trwania pierwszej sesji Gosia odczuła, że wraca jej czucie w jednym dużym palcu u stopy. Po samej sesji reiki była bardzo zmęczona i senna a do tego odczuła bardzo duży ból głowy i kolana. Z racji tej, że dużo pracuje i przeciąża swój organizm i ciało chciało jej pokazać, że powinna właśnie w tym momencie odpocząć i odespać. Co do bólu głowy i kolana to niejednokrotnie bywa tak że by żeby było lepiej na samym początku procesu leczenia czujemy większy ból niż do tej pory. Po 3 sesji reiki nastąpiło coś niebywałego. Otóż po raz pierwszy od 5 lat Gosia nie wzięła tabletki przeciwbólowej jak każdego dnia od rana. Ból głowy i kolana zniknął a także mogła całkowicie i swobodnie stanąć na lewej stopie z czym do tej pory miała problem.
W trakcie 2 sesji reiki Gosia powiedziała mi, że wróciło jej czucie już w całej stopie. Pod koniec 2 sesji Gosia zaproponowała mi, że jeżeli będę potrzebował to mogę korzystać z jej gabinetu na prowadzenie reiki całkowicie za darmo - w ten sposób właśnie wraca dobra energia reiki.
Po kilku sesjach czucie w stopie wróciło. Po kolejnych sesjach bóle głowy ustąpiły – pojawiały się już tylko okazjonalnie – wtedy kiedy Gosia odczuwała duży stres związany z jej sytuacja życiową. Po jakimś czasie, kontynuowaliśmy sesje reiki raz w tygodniu, Gosia poszła zrobić badania wyniki: białko CRP zmniejszyło się do 1, OB. Zmniejszyło się do 5. Gosia zaczęła już chodzić całkiem normalnie – bez kul.

PIERWSZY PACJENT

Kochani, chciałem się z wami podzielić, jak zacząłem praktykować REIKI. Pierwszy mój pacjent miał zerwany biceps i był zaraz po operacji. Po pierwszych 2 sesjach miał kontrolę lekarską na której wykazano, że nie ma żadnych stanów zapalnych a biceps goi się bardzo szybko. Zazwyczaj przy takich ciężkich operacjach, takich ciężkich zerwaniach widać wyraźnie stany zapalne opuchliznę i zaczerwienienie. Po kolejnych 2 sesjach ręka przestała boleć a pacjent spokojnie mógł wsiadać za kierownicę i prowadzić samochód bez bólu. Dodatkowo jego żona powiedziała mi, że stał się bardziej spokojny i opanowany, bardziej dogaduje się ze swoim synem. No cóż reiki leczy to co ma wyleczyć nie tylko ciało, ale także i duszę.


